22 maja 2010

Kanapowiec BMW R1200RT


Tomasz dostał do testów BMW R 1200 RT, umówiliśmy się więc, że popołudniu wyjedziemy na działkę i zrobimy kilka zdjęć. Ja jadę na moim Ducati Monster, Tomasz na BMW, w mieście Ducat jest o wiele poręczniejszy, w moim lusterku widzę tylko coś ala wielki skuter.

Przednia owiewka RT-ka zespolona z lusterkami powoduję, że motocykl od przodu wygląda co najmniej kontrowersyjnie. Na miejsce dojeżdżamy już późnym wieczorem, mimo to zamieniamy się na motocykle. Wyjeżdżamy na jedną z najdłuższych prostych dróg w Polsce Wierzbice – Wyszków. System ESA (regulacje zawieszenia) nastawioną mam na komfort, podwyższam szybę i włączam radio! Kosmos, czuję się jakbym jechał amerykańskim krążownikiem, przy 150 km/h turbulencje powodują, że wiatr wieje lekko w plecy, przy tej samej prędkości na Ducati trzeba się mocno trzymać kierownicy by nie odfrunąć. Silnik BMW oddaje moc z niesamowitym spokojem, w zasadzie nie ma znaczenia na którym jest się biegu i jaką ma się prędkość, zawsze po odkręceniu manetki zaczyna żwawo przyśpieszać. Zjeżdżamy z prostej i wreszcie mam kilka zakrętów, motocykl zachowuję się jak niewywracalny jacht, silnik boxer działa jak przeciwwaga, motocykl jest bardzo poręczny.




BMW szokuje komfortem i gadżetami, system, elektrycznie sterowana szyba, podgrzewane manetki i kanapa, radio i pewnie z tuzin jeszcze innych bajerów. Silnik jest świetny, hamulce super skuteczne, osłona przed wiatrem rewelacyjna,  jednym słowem same „naj”.


Ta doskonałość powoduję, że gdzieś znika cała ekscytacja z jazdy na motocyklu, ja wybieram wysokie obroty i wiatr zrzucający z motocykla, po prostu Ducata

Mizer

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza